niedziela, 8 maja 2016

Moja droga do nowego życia, czyli książka Dominiki Gwit

O Dominice Gwit wiedziałam tylko tyle, że była gruba, potem dużo schudła i znowu przytyła. Gdzieś tam mignęły mi po prostu takie nagłówki, a że temat mało mnie interesował, to nawet nie klikałam. Potem zaczęłam oglądać Singielkę i przyznam szczerze, jakoś nie polubiłam postaci jaką grała.

Przeczytałam jednak opis książki i poczułam, że coś nas łączy. Może nie ważę 100 kilogramów, ale też zaczynam się martwić swoją tuszą. Podejść do odchudzania też miałam już tysiąc pięćset, chudłam po kilka kilo i... potem tyłam. Podświadomie czułam, że coś robię źle.





Książkę "połknęłam" w kilka godzin. Momentami miałam wrażenie, że czytam o sobie. Studia, imprezy, wieczorne jedzenie i kilkudniowe zrywy. I tak z roku na rok przybywało mi kilogramów. Ciągle jednak tłumaczyłam to sobie tym, że przecież tragedii nie ma... to tylko minimalna nadwaga. Ze dwa razy schudłam do prawidłowej wagi, ale potem znowu był jakiś wyjazd/impreza i po sukcesie.

Dominika opisała swoją drogę do aktualnej sylwetki. Bez owijania w bawełnę, przyznawała się do wszystkich dietetycznych grzechów. Dokładnie opisała wszystkie swoje porażki i wnioski jakie z nich wyciągnęła. Do tego wszystkiego ciekawie przedstawiła normalne tryb życia na diecie. Kurczę, nie pamiętam kiedy ostatnio tak przyjemnie czytało mi się książkę. Czułam się jakbym po prostu słuchała opowieści dobrej koleżanki.



I w końcu zrozumiałam o co chodziło z tym jej przytyciem. Wszyscy ją za to jadą, że była taka szczupła, chwaliła się skutecznością diety, a teraz znowu jest krągła. A to właśnie tak mniej więcej powinno wyglądać. Może jestem jakaś niedoinformowana, ale pierwszy raz spotkałam się z tym, że jeśli naszym celem jest waga 60 kg, to na diecie powinniśmy zejść trochę niżej. Podobno normalnym efektem wyprowadzenia z diety jest... przytycie. Teraz wydaje mi się to logiczne.



Drugą rzeczą, do której przekonała mnie Dominika jest noszenie/wożenie ze sobą jedzenia w pudełkach. Kurczę, to właśnie na wyjazdach zwykle kończyła się moja dieta. Teraz spróbujemy bezwzględnego pudełkowania.

Książkę "Moja droga do nowego życia" polecam każdemu, kto naprawdę chce schudnąć. Podkreślam chce. Bo ta potrzeba musi po prostu wyjść z głowy :) Lektura daje trochę do myślenia, ale nastraja bardzo pozytywnie. Tak się jakoś złożyło, że od jutra zaczynam kolejną i miejmy nadzieję ostatnią dietę odchudzającą. Trzymajcie kciuki!

3 komentarze:

  1. Dziewczyny w ogóle nie kojarzę, bo nie mam tv od dawien dawna, ale wiem, że "pudełkowanie" to naprawdę dobra metoda by w ataku głodu nie wszamać jakiegoś fast fooda. powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Podobno normalnym efektem wyprowadzenia z diety jest... przytycie" jak dla mnie bardzo logiczne, w koncu przechodzimy w tedy do normalnego jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że wszystko co opisała jest już dla niej nieaktualne

    OdpowiedzUsuń