środa, 28 grudnia 2016

Emocjonalne SOS, czyli jak uleczyć negatywne emocje

Lubię czytać, a jeszcze bardziej lubię poszerzać swoje horyzonty. W bibliotece często wybieram książki na chybił trafił. Czasem zdarzają się gnioty, przez które ciężko mi przebrnąć, ale czasem udaje mi się trafić na książkę, która zmienia mój punkt widzenia. Absolutnie nie zamykam się w jednym gatunku - uwielbiam książkowe eksperymenty.




Kiedy w ramach współpracy dostałam książkę "Emocjonalne SOS Jak uleczyć negatywne emocje" dr Guy Winch uśmiechnęłam się pod nosem. Jestem człowiekiem, który nie potrafi wyobrazić sobie, że idzie do psychologa i opowiada obcemu człowiekowi o swoich uczuciach. No nie. Trzeba jednak przyznać, że raczej nie mam problemów z własną psychiką.

Długo zbierałam się do tej lektury. Bo skoro nie mam problemu, to po co czytać o sposobach na jego rozwiązanie? Po przeczytaniu wstępu znałam odpowiedź:

"Osiągnięcie szczęścia i zadowolenia z życia jest prostsze niż nam się wydaje. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak drobne emocjonalne ranki zaburzają naszą równowagę psychiczną. Jak leczyć codzienne przykrości, zanim urosną do rangi problemów? Z pomocą przychodzi nam dr Guy Winch. (...) W przypadku fizycznych dolegliwości wiemy, co robić, natomiast wobec nawet drobnych urazów psychologicznych zazwyczaj jesteśmy bezradni. Dlatego często ignorujemy i zaniedbujemy małe emocjonalne zadrapania, które z czasem się pogłębiają, niszczą nasze zdrowie psychiczne i szybko mogą urosnąć do rozmiarów nerwicy lękowej czy depresji."



Poradnik podzielony jest na 7 rozdziałów, każdy poświęcony innej tematyce: Odrzucenie, Samotność, Strata i trauma, Poczucie winy, Rozpamiętywanie, Porażka i Niskie poczucie własnej wartości. Każdy z tych tematów jest szeroko omówiony. W przystępny sposób przedstawiony jest ogólny problem, jest kilka przykładów oraz opis mechanizmów działających w konkretnej sytuacji. Czyli wychodzimy od pytania co i dowiadujemy się dlaczego tak. Na koniec każdego rozdziału jest kilka "terapii" (po prostu ćwiczeń do wykonania samemu), które mają nam pomóc w "przerobieniu" naszego problemu.

Szczerze mówiąc, przeczytałam tę książkę z zainteresowaniem. Terapii nie potrzebowałam, ale kilka swoich zachowań udało mi się zrozumieć. I przychylniejszym okiem będę patrzyła też na dziwne (dla mnie) zachowania ludzi wokół mnie.



Książkę "Emocjonalne SOS" polecam wszystkim tym, którzy czują, że mają jakikolwiek problem wyżej wymieniony tłustym drukiem. W drobnych sprawach powinno pomóc ;) Na koniec rozdziału autor wskazuje sytuacje wymagające spotkania ze specjalistą - mam nadzieję, że aż takich ekstremalnych przeżyć nie macie.

A jakie w ogóle jest Wasze podejście do pyschoterapii? Ja czuję, że to nie dla mnie, ale nie uważam, żeby był to jakikolwiek powód do wstydu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz