czwartek, 29 grudnia 2016

Mój Bullet Journal

Od kilku lat bezskutecznie poszukiwałam idealnego kalendarza. Zawsze coś mi w nich przeszkadzało: a to układ nie taki, a to za mało miejsca na notatki. Połowicznym rozwiązaniem okazały się plannery - można je było zacząć w dowolnym momencie roku i mniej więcej dopasować pod siebie. I pewnie zostałabym przy nich, gdybym nie natrafiła na ideę Bullet Journal.





Bullet Journal (dla znajomych Bujo) to po prostu zwykły zeszyt, który sami sobie rozplanowujemy. Za pomocą linijki i ołówka możemy sobie stworzyć idealny układ kalendarza i... co nam nam wyobraźnia podpowie. Do najpopularniejszych "dodatków" należą różne listy (zakupów, książek, filmów) i śledzenie swoich nawyków (trackery). Wszystko to ma na celu lepiej nam się zorganizować.

Niektórzy ze swoich bujo tworzą małe arcydzieła, ale wcale nie trzeba mieć talentu plastycznego, żeby bujo prowadzić (patrz ja:D). Na początek naprawdę wystarczy byle jaki zeszyt i długopis. Jeśli taka forma nam podpasuje, to wtedy można zacząć szaleć z akcesoriami. Ostrzegam, to niebezpieczne hobby :D

Mój Bujo to Memobook. Jest trochę większy od normalnego zeszytu i jest w... kropki. I muszę przyznać, że to całkiem fajny pomysł. Łatwo się rysuje tabelki i całkiem wygodnie pisze.


Na początku rozrysowałam sobie całoroczny kalendarz, żeby mieć ogólny podgląd na rok. I wiedzieć, że moje urodziny przypadają w sobotę ;)


Potem zrobiłam szeroki plan poszczególnych miesięcy i powpisywałam ważne daty, czyli wszelkie urodziny i imieniny.


Dalej mam kilka kartek przeznaczonych na listy m.in. przeczytanych książek. W tym roku udało mi się przeczytać 52, w przyszłym roku mam zamiar pobić ten rekord ;)



Z okazji nowego roku zrobiłam sobie zestawienie celów na 2017. Zapisałam, więc muszę je zrealizować ;)


Po celach zaczęłam już część kalendarzową - tracker nawyków oraz styczniowe cele. (Widać też, jak przebijają cienkopisy, chociaż wydaje mi się, że w rzeczywistości jest to trochę mniej widoczne)


Eksperymentalnie postawiłam na rozkładówki tygodniowe z duuuużą ilością miejsca na notatki. Jak ten system się nie sprawdzi, to na następne tygodnie będę sobie mogła rozrysować inny układ.


I jeszcze mam do tego wszystkiego spis treści


Jestem zachwycona takim sposobem na organizację. I w końcu znalazłam zastosowanie dla mojej kolekcji naklejek i kolorowych długopisów ;) No właśnie, o akcesoriach przydatnych (ale niekoniecznych) w bujowaniu będzie osobny post, bo trochę tego jest :D

A jaki jest Wasz najlepszy sposób na organizację? Korzystacie z kalendarzy czy może całkowicie przestawiliście się na aplikacje mobile?


17 komentarzy:

  1. Można też kupić zeszyt/notes firmy Rhodia (oprócz kratki, linii są również kropki).
    Rhodia ma lepszy papier i atrament nie przebija.
    na przykład: http://www.twojepioro.pl/pl/p/Notes-Rhodia-Boutique-Webnotebook-A5-Orange-kropki%2C-skora/1747

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele różnych notatników, ale Memo wydaje mi się dobrą opcją na początek.

      Usuń
  2. Ha, moja narzeczona robi dokładnie to samo!
    W ruch idą naklejki, wycinki i moc różnych pisaków!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam Bujo w Memo Booku i bardzo go lubię, choć jak go skończę to chyba sięgnę po tę wersję zeszytu eksperymentalnego, bo bardzo mi się podoba fakt, że nic prawie nie przebija.
    Ja też nie tworzę arcydzieł, stawiam na minimalizm, chociaż lubię ładną czcionkę i "coś" witającego kolejny miesiąc, ale tak to nie kombinuję z rysunkami... nie umiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam kaligrafii, ale mnie przerosło :D Eksperymentalny też mi się marzy, byłoby fajnie, gdyby miał twardą oprawę :)

      Usuń
  4. Fajnie, że bujo jest Twoim bohaterem :) Podrzucam Ci jeszcze inspirację od siebie - post sentymentalny - bo pierwszy na moim blogu https://nauczona.pl/bullet-journal-jak-to-dziala/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z kalendarza korzystam jedynie w pracy - co rok muszę mieć kalendarz z jednym dniem na stronie bo mam dużo do zapisywania

    OdpowiedzUsuń
  7. Chwilę się zastanawiałam nad Bujo ale mimo, że jak większość kobiet kocham ładne rzeczy (zdobienia, kolorowe obrazki czy naklejki), to nie mam w praktyce do tego cierpliwości. Od siebie mogę polecić nasz rodzimy i dużo tańszy odpowiednik Moleskine firmy Antra z układem tydzień na jednej stronie i druga strona na notatki (mój to czerwony Minimalizm TNS A5). Zauważyłam też, że masz na wishliście Xiaomi Mi Band 2 i o ile bardzo Ci nie zależy na badaniu pulsu to ostatnio na allegro pojawiło się sporo Jawbone Up Move, z którego sama korzystam i obdarowałam pół rodziny, a który nowy na licytacjach można bez problemu zdobyć za trzy dychy z przesyłką :) Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. Tańszy? Ja za Memobooka zapłaciłam 13 zł ;) Opaska już zamówiona i to był świadomy wybór - podoba mi się i wygląd i wszystkie funkcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat chodziło mi o kalendarz z tym konkretnym układem, a nie notatnik ;) (Moleskine kalendarz roczny z układem tygodniowym 75 zł a za swój z Antry dałam jakoś 16 zł więc to opłacalny deal) Jak wypróbujesz opaskę to z chęcią poczytałabym twoje przemyślenia na jej temat, bo lubie takie nowinki technologiczne ;) Zamówiłaś ją może na aliexpress? Pozdrawiam ponownie, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, takie buty, źle zrozumiałam :)Tak, zamówiłam na Ali i pewnie doczeka się tu recenzji :)

      Usuń
  10. Śliczny BuJo! A czy jak piszesz w MemoBook cienkopisami, to przebijają?

    OdpowiedzUsuń