czwartek, 23 czerwca 2016

7 fajnych kosmetyków do 10 zł

Dawno dawno temu byłam kosmetoholiczką, którą testowała większość drogeryjnych nowości. W pewnym momencie zaczęło mnie to już nudzić, ale zapasy pozostały. Cierpliwie je zużywałam, aż w końcu doszłam do momentu, w którym pojawiają się sytuacje, że MUSZĘ iść na zakupy, bo wszystko się kończy w tym samym momencie. 

W zasadzie to ze starych czasów została mi tylko jedna cecha: dalej lubię tanie kosmetyki. Mam normalną cerę, w zasadzie nic mnie nie uczula*, więc nie widzę sensu w inwestowanie w drogie marki. A tanie kosmetyki też mają dobre składy! A niektóre są po prostu fajne.


W Rossmanie lubię markę ISANA. To ich własna marka, cześć z tych kosmetyków to małe bubelki, ale część jest świetna. 


1. ISANA Professional Kuracja do włosów z olejkiem arganowym. 
Przyznam szczerze, że kupiłam ją "na poprawę humoru". Trochę sobie poczekała na pierwsze użycie, ale od początku mnie zachwyciła. Można jej używać na trzy sposoby: przed myciem jako maskę, na mokre włosy po umyciu, albo na suche jako "styling finish". We wszystkich sprawdza się ok, ale najbardziej lubię ją za ujarzmianie moich puszących się włosów, bardzo dobrze obciąża końcówki. I do tego pięknie pachnie! 
Kosztuje 4,99 zł za 150 ml - tania jak barszcz!

2. ISANA Mademoiselle Raspberry - Balsam do ciała MALINA
Na gwałt potrzebowałam balsamu, bo poprzedni skończył się tydzień wcześniej, a moje nogi miały nieprzyjemność przebywać na słońcu. Ten skusił mnie obietnicą zmysłowego letniego zapachu, opakowaniem z pompką i masłem shea oraz panthenolem w składzie. Zapach super, opakowanie wygodne, działanie... hm do codziennego użytkowania super, ale nie ma co liczyć na głębokie nawilżenie mocno przesuszonej skóry. Takie rzeczy to tylko z olejem kokosowym. 
Opakowanie 350 ml to całe 9,99 zł.


3. Cien nature - krem na noc z granatem do cery dojrzałej
W sumie nie powinno być go w tym zestawieniu, bo kupiłam go dzisiaj, ale... zastosowałam go rano jako maseczkę i efekt mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. W dodatku to chyba jakaś limitowana wersja, więc macie jeszcze szansę na udane polowanie. Fajnie pachnie, szybko się wchłania i skład jest bardzo obiecujący. Do tego jest w tubce, czyli tak jak lubię.
Kosztuje tylko 8,49 zł za 50 ml.

4. Cien - krem Q10 przeciwzmarszczkowy.
27 lat na karku, więc nie ma się co oszukiwać: zmarszczki cooming soon. Zużyłam już kilka opakowań, więc śmiało polecam. Krem jest treściwy i naprawdę dobrze nawilża. Kiedyś o nim pisałam, więc odsyłam do obszerniejszej recenzji - KLIK!
Normalnie kosztuje 9,99 zł, ale od jutra jest w promocji za 6,99 zł - KLIK! 

Marka Cien oczywiście do dostania tylko w sieci Lidl.   


5. Oceania Aromatic - żel pod prysznic.
Z żelami jestem trochę wybredna, cena spada na dalszy plan. Żel musi być wydajny (leniwa jestem) i fajnie pachnieć. Na lato szukałam czegoś odświeżającego i nawet Original Source mnie nie przekonało swoimi zapachami. Ideał znalazłam w Biedronce - trawa cytrynowa i cytryna jest naprawdę zacny. 
Cena to w ogóle marzenie - 2,99 zł za 500 ml!


6. Ziaja Pasta Liście Manuka
Też już kiedyś o niej pisałam (KLIK!). Najlepszy peeling jaki kiedykolwiek miałam. Dobrze oczyszcza, nie wysusza i pachnie najładniej na świecie. 
Tubka 75 ml bez promocji kosztuje ok. 8 zł. 

7. Maseczki Perfecta.
Wpadają za każdym razem jak jestem na zakupach w Lidlu. Może nie działają spektakularnie, ale na cotygodniowe domowe SPA nadają się idealnie. Tzn. jest widoczna różnica przed i po ;)
Saszetka to tylko 1,49 zł. 

A teraz czekam na Wasze kosmetyczne hity do 10 zł. Denkuję kolejne produkty, więc może dzięki Wam uda mi się upolować dobre i tanie perełki ;)


 

środa, 8 czerwca 2016

Mini pizza z cukini

Od miesiąca próbuję się odchudzać z dietą od Vitalia.pl. Raz idzie lepiej, raz gorzej (pizza, piwo, chipsy), ale muszę przyznać, że ilość jedzonych przeze mnie warzyw podskoczyła o kilkaset procent. Odkrywam nowe smaki, połączenia i wynalazki typu wegetariańskie burgery. 

A w tym tygodniu odkryłam przepis na plastry z cukinii a'la pizza. I tak jak za cukinią nie przepadałam, tak teraz nie mogę się doczekać, kiedy znowu pojawi się w jadłospisie. 


sobota, 4 czerwca 2016

Mikrowyprawy w wielkim mieście

Od kilku tygodni planujemy jak spędzić urlop. Zupełnie nie kręcą nas wczasy all inclusive i wylegiwanie się na hotelowych leżakach. Nam w ogóle nie chce się wyjeżdżać na dłużej. Co wcale nie znaczy, że nie chcemy przeżyć przygody. Mamy czasem pomysły typu spacer plażą od Świnoujścia do Kołobrzegu, albo bawienie się w turystów w Szczecinie.



czwartek, 2 czerwca 2016

Cele na czerwiec

Nie wiem jak to się stało, ale mamy czerwiec. Lato nie jest moją ulubioną porą roku, ale przez całą wiosnę tęskniłam za słońcem. Bo jak już świeci i grzeje*, to mi się bardziej wszystkiego chce. I jakoś tak lżej mi się żyje. Postanowiłam wykorzystać sytuację i postawić sobie cele do zrealizowania w tym miesiącu.

1. Poćwiczę swój warsztat fotografii.


Zawsze chciałam robić dobre zdjęcia, a jest jak jest. Nie ma się co oszukiwać, jestem śmierdzącym leniem. Postanowiłam się jednak zmobilizować i porządnie przysiąść do tematu. Znalazłam instrukcje do swojego aparatu, Konki kupił mi namiot bezcieniowy i odkryłam genialnego bloga Jest rudo. Z takim zapleczem i przygotowaniem, to musi się udać!



2. Otworzę sklep internetowy.


Jak pewnie wiecie, prowadzę firmę i zajmuję się drukiem 3d. Początki nie były łatwe, biurokracja skutecznie chłodziła mój zapał, ale pora wziąć byka za rogi. Zrobię wszystko, żebyście jeszcze w czerwcu mogli sobie kupić wakacyjne bransoletki czy śmieszne foremki do wykrawania ciastek. Czeka mnie mnóstwo pracy (projekty, zdjęcia, drukowanie, papierologia itd.), ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
 


3. Schudnę DWA kilogramy. 


Stałam się typem osoby, którą kiedyś wyśmiewałam. Wiecznie na diecie a efektów brak. To jest w ogóle temat na dłuższy wpis, bo moja silna wola ssie. W tym miesiącu chcę po prostu zobaczyć na swojej wadze 65 kg. Zrobię też sobie podstawowe badania + zrobię u dietetyka analizę składu ciała.


4. Odwiedzę dwa nowe miejsca


Jesteśmy dziwnymi ludźmi, którzy urlopy najchętniej spędzaliby w domu. Nigdzie nie jest nam lepiej niż w naszych czterech kątach. Trzeba jednak trochę pobudzić nasze umysły i wystawić je na nowe bodźce. Prawdopodobnie ograniczymy się do kilku jednodniowych wycieczek i odwiedzimy okoliczne miasteczka. Wcześniej poczytamy trochę o ich historii i postaramy się dotrzeć do tych najmniej znanych (a często bardzo ciekawych) atrakcji.


5. Przeczytam pięć książek. 


Podjęłam wyzwanie przeczytania 52 książek w rok i muszę przyznać, że idzie mi znakomicie. Im więcej czytam, tym stos książek do przeczytania staje się paradoksalnie większy. Ten miesiąc zaczynam od "O biznesie w internecie" ;)


Ja się biorę do roboty, a Wy możecie pochwalić się swoimi czerwcowymi planami w komentarzach ;)

środa, 1 czerwca 2016

Kromka 7 ziaren - żytni chleb z Biedronki

Zdrowe odżywianie i dieta zmusiły mnie do porzucenia pysznego pszennego chleba i ciepłych puchatych bułek. Długo szukałam smacznego ciemnego pieczywa i nie wierzyłam, że jakikolwiek mi posmakuje. Okazało się, że nie trzeba było szukać daleko - ideał znalazłam w Biedronce.