środa, 26 października 2016

Green Hills Rozgrzej się o smaku cytryny, imbiru i miodu

Sezon herbaciany w pełni, więc spieszę z kolejną recenzją tego cudownego napoju. Dziś będzie pierwsza odsłona serii Rozgrzej się - herbatka o smaku cytryny, imbiru i miodu. Idealne połączenie na okres jesienno-zimowy. Chociaż muszę przyznać, że na zimno też jest pyszna.


poniedziałek, 24 października 2016

Urządzenie do pedicure z Biedronki

Niektórzy całe życie mają stópki jak u niemowlaków, a niektórzy muszą się o to baaaardzo postarać. Ja niestety należę do tej drugiej grupy. Bardzo dużo chodzę, więc skóra na podbiciu do najcieńszej nie należy.

Używam mnóstwa kosmetyków (balsamy, peelingi, maseczki) do stóp, testowałam sławne złuszczające skarpetki i... mało to pomaga. Aż boję się pomyśleć, co by było gdybym tych wszystkich czarów nie używała.



piątek, 21 października 2016

Ultra Perfume - żel do prania z Biedronki

Niedawno pisałam o kapsułkach (KLIK!), a dzisiaj będzie o żelu do prania. Żyjemy w czasach, których największym przekleństwem jest chyba ten ogromny wybór. Kiedyś do prania wystarczyło szare mydło, a teraz mamy proszki, płyny, żele, kapsułki czy chusteczki. Dzięki tej różnorodności możemy dobrać sobie środek idealny dla nas. Ja ciągle nie mogę się zdecydować czy bardziej odpowiada mi żel czy kapsułki, dlatego stosuję je zamiennie.

Aktualnie testuję żel do prania z Biedronki Ultra Perfume do kolorów.


środa, 19 października 2016

Tokimeki - cz. II Magii Sprzątania

Chyba się starzeję, bo coraz bardziej zaczynam sobie cenić porządek w domu. Z łezką w oku wspominam czasy mieszkania w internacie czy akademiku, gdzie zupełnie nie zwracałam uwagi na bałagan. A teraz odkrywam, że kurz naprawdę istnieje, a rozstawione po domu kubki z niedopitą kawą potrafią irytować. Magia sprzątania w praktyce brzmiała obiecująco ;)




wtorek, 18 października 2016

Delikate Twaróg wędzony

Lubię próbować nowe smaki, ale często te próby okazują się jednorazową przygodą. Myślałam, że tak samo będzie w tym przypadku. Sery wędzone zjem bo zjem, a z twarogiem mi raczej nie po drodze. Moja ciekawska natura kazała mi jednak tego sera spróbować.


poniedziałek, 17 października 2016

Aplikacje na telefon - mój niezbędnik

Chcemy czy nie, ale smartfony to już nieodłączny element naszego życia. Jasne, można żyć bez nich, ale po co, skoro z nimi łatwiej? Przez ostatni miesiąc korzystałam z prehistorycznego Samsunga i niby źle mi z nim nie było, ale czegoś brakowało. Czegoś, czyli kilku niezbędnych dla mnie aplikacji.

1. Jak dojadę
Jest moim zdecydowanym numerem jeden. Oszczędziła mi mnóstwa czasu i nerwów ;) Apka pokazuje nam najlepsze połączenia z użyciem komunikacji miejskiej. Można wpisywać konkretne adresy, albo nazwy przystanków - pokaże nam nawet mapkę i cenę biletu. Genialna!

2. E-podróżnik.pl
Działa podobnie do wcześniejszej, ale obsługuje połączenia dalekobieżne. Sprawdzam w niej przede wszystkim pociągi.



3.Mobilet
Apka do kasowania biletów komunikacji miejskiej. Nie muszę już szukać kiosku, żeby kupić bilet.

4. IKO i BZWBK mobile
Bank w komórce - najłatwiejszy sposób na szybkie sprawdzenie stanu konta. Czasem korzystam też z kodów BLIK. Przelewy wolę robić na komputerze, ale w razie W apki też dadzą radę.

5. Trello
Aplikacja do organizacji. Możemy tworzyć tablice, a w nich osobne listy. A co najważniejsze można się nimi dzielić z innymi. Przyznam się, że trochę o tej aplikacji zapomniałam, ale pora do niej wrócić. Jeśli jesteście zainteresowani, to polecam ten poradnik - KLIK!



6. Aliexpress
 Nie zamawiam jakoś sporo, ale zakupy przez apkę często są tańsze. A zaoszczędzone kilka centów mogę wydać na kolejne najlejki ;)

7. Do it Tomorrow
Najprostsza aplikacja do planowania krótkoterminowego. Po prostu tworzymy listę zadań, a do wyboru mamy tylko zadania na dziś i na jutro. Wygląda to jak notatnik, a zadania odhaczamy przekreśleniem. Prosty i skuteczny.



8. Scalles 
Aplikacja do monitorowania wagi i wymiarów. Codziennie o 8 rano każe mi się ważyć, a raz w tygodniu mierzyć ;)

9. Little Alchemy
Fajna gierka, w której łączymy dwa przedmioty po to, żeby otrzymać kolejne. Na początku mamy do dyspozycji wodę, ogień, powietrze i ziemię. A kilka godzin później dochodzimy do jedi ;)



10. Minion Rush
Kolejna gra, tym razem na totalne odmóżdżenie. Jesteśmy minionkiem i zbieramy banany ;)



11. Pokemon GO
Tego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Szał ciał już minął, ale ja tam lubię sobie pójść na pokemonowy spacerek i wykluć jajko.

12. OsmAnd
Mapy, a dokładniej mapy z naniesionymi szlakami turystycznymi. Prawdziwy must have każdego piechura. Gdyby nie ona, to pewnie dalej kręciłabym się po lesie w okolicy Trzebieży ;)


Pominęłam oczywiste oczywistości, takie jak Facebook, czy Instagram (gorąco zapraszam - KLIK!). Niby ten zestaw apek mi wystarcza, ale... niedługo zmieniam telefon, więc przydałoby się coś nowego ;)
Wierzę w Was i liczę, że coś fajnego mi polecicie. Może jakaś dobra (i prosta!) aplikacja do obróbki zdjęć? I coś do organizacji też by się przydało... ;)

poniedziałek, 10 października 2016

Co kupuję w Biedronce?

Biedronka jest moim sklepem "pierwszego kontaktu" ;) Niedawno uświadomiłam sobie, że większość produktów w lodówce pochodzi właśnie z tego dyskontu. W sumie nic dziwnego - jakość produktów ich marek własnych jest zwykle wyższa od produktów popularnych marek. A cena przeważnie sporo niższa.

W Biedronce kupuję praktycznie wszystko: owoce, warzywa, mięso, wędliny, sery, chemię itd. Pewne grupy produktów omijam, ale tylko dlatego, że ich po prostu nie jadam (np. słodkie napoje, fixy).

Mam swoje ulubione produkty, które kupuję tylko w Biedronce i tylko w wyjątkowych sytuacjach szukam zamienników w innych sklepach.

1. Chleb Kromka 7 ziaren. 

Kiedyś już o nim pisałam (KLIK!) Jeden ze smaczniejszych chlebów pełnoziarnistych, które jadłam. Kosztuje 2,49 zł.


środa, 5 października 2016

Green Hills herbata o smaku bananu i granatu

Za oknem (w końcu!) mamy jesień. A jak jesień, to kocyk, książka i herbata. Kocykiem muszę się dzielić z kotami, książek mam pół regału do przeczytania, a herbaty... hmm... lepiej się głośno nie przyznawać, ale z 20 smaków będzie.

Całkiem niedawno, przy okazji rabatów na herbaty, skusiłam się na biedronkową nowość: Green Hills o smaku banana i granatu.



Producent tak ładnie o niej napisał, że nie mogłam się powstrzymać.


Zapowiadało się całkiem przyjemnie. Niestety, te piękne opisy można sobie wsadzić... pomiędzy bajki.
Herbata po zaparzeniu pachnie bardzo zachęcająco, ale w smaku czuć tylko hibiskus. Żadnego banana, żadnego granatu. No może pod koniec, jak już ostygnie, to idzie wyczuć jakąś słodką nutę, ale do niczego nie podobną.


No cóż, ja jestem na nie. Za tą cenę można dostać lepsze albo więcej takich o smaku hibiskusa.

Piramidki Green Hills dostępne są w Biedronce, a opakowanie 20 sztuk kosztuje ok. 4 zł.