Vichy Idealia pod oczy

Niedawno skończyłam dwadzieścia osiem lat, teraz to już tylko prosta pochyła w kierunku trzydziestki ;) I czy chcę, czy nie chcę, to czasu nie oszukam. Oczywiście nie mam nic przeciwko naturalnemu procesowi starzenia, ale nie ukrywam, że chciałabym się ładnie zestarzeć. Wydaje mi się, że kluczem do tego jest przede wszystkim odpowiednia pielęgnacja.

Moim najsłabszym punktem jest skóra w okolicach oczu. Już na zdjęciach z podstawówki widać, że mam cienie pod oczami – ot, taki urok moich genów. Z wiekiem przybyło mi też kilka zmarszczek od mojego ciągłego uśmiechania się (a przynajmniej tak to sobie tłumaczę ;). Krótko mówiąc, jest o co dbać. Do tej pory kremu pod oczy używałam sporadycznie, głównie przy okazji domowego SPA – jak można się domyślać, nie było to za często. Jednak te urodziny na mnie podziałały i od jakiegoś czasu używam kremu pod oczy regularnie rano i wieczorem. Kremu, a dokładniej Idealia pod oczy od Vichy. Ciekawi moich wrażeń?




Na początek kilka słów od producenta, żeby było wiadomo o czym my tu w ogóle rozmawiamy.

IDEALIA pod oczy
Pierwsza pielęgnacja od Vichy z kompleksem DRM-Bright, kofeiną, witaminą B3 i cząsteczkami rozświetlającymi, aby przywracać idealny wygląd skóry wokół oczu.
Idealny kontur oka. Transformacja skóry wokół oczu. Jakość i koloryt skóry idealnej.
  • Redukuje cienie pod oczami
  • Wygładza linię i strukturę skóry
  • Rozjaśnia skórę wokół oczu

A teraz moje skromne zdanie:

OPAKOWANIE




Na półce w drogerii krem znajdziemy zapakowany w ładny, błyszczący kartonik w kolorze brudnego różu. Warto spojrzeć w jego wnętrze, bo znajdziemy tam szczegółową instrukcję nakładania produktu. Sam krem  jest to  kasyczna tubka o eleganckim wyglądzie.



Idalia wyróżnia się jednak aplikatorem – to taka silikonowa łopatka, która ułatwia nakładanie kremu. Pierwsze próby szły mi niezdarnie, ale dość szybko opanowałam odpowiednią technikę i muszę przyznać, że to całkiem wygodne rozwiązanie.
Tubka ma 15 ml pojemności, czyli standard dla tego typu produktów.

KOLOR, KONSYSTENCJA, ZAPACH

Kolor Idealii to taki złocisty, opalizujący beż. Nie koloryzuje skóry, jest raczej tonująco-rozświetlający. Ale nie bójcie się, nie ma w nim żadnego brokatu ;) Krem jest dość lekki, łatwo się aplikuje i jeszcze łatwiej wchłania. Początkowo masełkowata konsystencja w kontakcie ze skórą staje się bardziej wodnista i doskonale wtapia się w delikatną skórę po oczami. Zapach jest bardzo subtelny, właściwie czuć go tylko przez chwilę w czasie nakładania.




DZIAŁANIE

Moim głównym wymogiem wobec kremu pod oczy jest przede wszystkim odpowiednie nawilżanie, pozostałe efekty to miły dodatek. Krem Od Vichy spełnił moje oczekiwania. Już po kilku dniach stosowania zauważyłam, że skóra jest bardziej nawilżona i lekko naprężona. Cienie raczej się nie rozjaśniły, ale dzięki rozświetlającej formule skóra pod oczami wygląda po prostu dużo lepiej. W końcu wyglądam na wyspaną ;) Moja cera nie jest idealna, ale często wychodzę z domu praktycznie bez makijażu. Wyjątkiem było stosowanie korektora pod oczy, teraz dzięki Idealii mogę z tego zrezygnować i ludzie się mnie nie wystraszą ;) Krem przetestowałam też jako podkład pod cięższy makijaż i nic się nie zrolowało. Jedynie spłycenia zmarszczek nie zaobserwowałam, ale mam nadzieję, że się nie będą przynajmniej pogłębiały.


Krem Idealia od Vichy wydaje się być idealny na rozpoczęcie walki z pierwszymi oznakami starzenia, czyli właśnie dla kobiet w okolicach trzydziestki. Dobrze nawilża, ma bardzo przyjemne opakowanie (aplikator <3) i fajnie wygląda. Bardzo się polubiliśmy i na pewno zostanie ze mną na dłużej, a może nawet skuszę się na inne produkty z serii Idealia.

A jak tam u Was jest z oznakami starzenia? Walczycie z nimi za wszelką cenę, czy może akceptujecie jako naturalną kolej rzeczy?

Share this:

CONVERSATION

1 komentarze: