wtorek, 6 czerwca 2017

Co tam u mnie? #1

Ostatnio miałam lekki zastój w swoim życiu. To znaczy wszystko było ok, nie działo się nic strasznego. Po prostu czułam, że stoję w miejscu. Nie chciało mi się pisać bloga, nie chciało mi się wychodzić, planowanie czegokolwiek odkładałam w nieskończoność. Ba! Ja nawet po lekarzach zaczęłam chodzić, bo czułam, że coś jest ze mną nie tak.

Energię zaczęłam odzyskiwać z pierwszymi promieniami słońca. I tak jak nie przepadam za upałami, tak teraz ciągnie mnie na słońce, byle tylko był jakikolwiek wiaterek. Powoli odzyskuję siły, więc i w moim życiu zaczyna się coś dziać, nawet całkiem sporo ;)

1. Zaczęłam naukę programowania.




Podchodziłam do tego już kilka razy, ale teraz dopiero teraz poczułam floł. Czuję się porządnie zmotywowana i  mam cel. Przez ostatni tydzień robiłam podstawowe kursy HTML i CSS, odrobinę liznęłam JavaScript i... wiem, że jeszcze nic nie wiem. Mam nadzieję, że za rok szablon na tym blogu będzie mojego autorstwa ;)


2. Idę do pracy "na etat".

Też sama w to nie mogę uwierzyć, ale taki jest fakt. Firma ma się dobrze, dalej będę ją prowadzić, ale chyba potrzebuję po prostu wyjść z domu. Posmakować tej mitycznej pracy na etacie i dowiedzieć się, czego chcę od życia. Praca, którą będę wykonywać może nie jest jakaś super ambitna, ale traktuję ją jako sprawdzenie siebie. Mam też zamiar zostać mistrzem organizacji i work life balance.
W ogóle to wysłałam aż jedno CV, na następny dzień miałam rozmowę i po kilku dniach decyzję o przyjęciu. W czwartek zaczynam, trzymajcie kciuki! ;)


3. Moje koty mają dożywotni areszt domowy. 

 


Wiecie jak to jest, uważacie swoje dzieci za ósmy cud świata i jakie to one nie wspaniałe, a potem na wywiadówce dowiadujecie się, jakie z nich diabły? No to tak mniej więcej mieliśmy z naszymi kotami, które delikatnie mówiąc wchodziły "w szkodę" sąsiadom. Sprawa wyszła przypadkiem, wszystko załatwione z uśmiechem, ale kotecki same sobie zafundowały areszt. Łatwo nie jest... Jak opanuję sytuację przerobienia kotów z wychodzących na domowe, to podzielę się z Wami sposobami.


4. Chudnę! 


Ponad miesiąc temu podjęłyśmy z koleżanką wyzwanie. Określiłyśmy sobie cel i jeśli obie go zrealizujemy, to jedziemy w styczniu na wypasione wakacje. Jeśli nam się nie uda, to ja będę musiała zapisać się na kurs tańca. Hm... Nie muszę chyba mówić, że ja nienawidzę tańczyć? Na szczęście w maju schudłam 2,7 kg i jeśli podtrzymam takie tempo, to w styczniu będę grzała tyłek w "ciepłych krajach" :D

5.  Byłam na festiwalu piwa. 



Nie przepadam za craftowymi piwami, no nie umiem docenić tego ich podobno wyjątkowego smaku. Długo szukałam czegoś dla siebie, aż w końcu znalazłam piwo, które smakowało jak bardzo kwaśny sok porzeczkowy. No, takie to ja mogę czasem wypić ;)

No to tyle się u mnie ostatnio dzieje/działo. Planów na najbliższe tygodnie mam sporo, więc spodziewajcie się niedługo kolejnego odcinka tego cyklu. A co tam ciekawego u Was?


PS! Po raz milionowy szukam pomysłu na ten blog, więc jeśli macie jakieś tematy, o których mogłabym napisać, a Wy chcielibyście to czytać, to śmiało dzielcie się nimi w komentarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz