Lion BlackWhite

Nie samą dietą człowiek żyje, więc czasem można się skusić na coś słodko niezdrowego. A tym bardziej jeśli jest to wersja limitowana ulubionego batona z dzieciństwa. Nie zawsze się to opłaca, ale takie uroki życia ludzi lubiących próbować nowe rzeczy ;)

Przyznaję się bez bicia, że Lion BlackWhite skusił mnie swoim ciemnym wnętrzem.




Skład oczywiście nie powala na kolana, ale po tego typu produktach nie spodziewam się niczego innego.


 Dla własnego spokoju ducha nie warto patrzeć na wartości odżywcze, ale może czytają mnie też masochiści, więc...


To teraz czas na moją skromną opinię.
No nie warto. Kakaowy smak ledwo co się wybijał spod tego słodkiego ulepka zwanego białą polewą. Kakaowy karmel też swoją kakaowatością nie grzeszył ;)  Na chwilę zapomnienia zdecydowanie bardziej polecam klasycznego lubi białego Liona. No chyba, że ktoś tak ja nie umie oprzeć się kolejnej nowości ;)


Swój egzemplarz kupiłam w Netto za 1,15 zł (40g).

A jaki jest Wasz stosunek do limitowanych edycji słodyczy? Kuszą Was?

Share this:

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. ja uwielbiam nowosci. mnie skusił snickers white. ale liona nie widzaialam takiego :O :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skusiłam się i... zdecydowanie wolę białego, w całości białego :)

    OdpowiedzUsuń