OREO w białej i mlecznej czekoladzie

Nie wiem co takiego Oreo mają w sobie, ale czuję, że MUSZĘ wypróbować każdą nową wariację. Często jestem rozczarowana, ale prawdziwa miłość wybacza i daje kolejne szanse. No bo jak tu nie spróbować Oreo oblanego czekoladą?




Oreo Banadas pojawiły się w polskich sklepach w dwóch wersjach: choco blanco i choco leche. Te pierwsze oblane są białą czekoladą, a te drugie mleczną.


Kartonowe opakowanie zawiera 12 ciastek, pakowane po 2 w oddzielne saszetki. To rozwiązanie zmniejsza prawdopodobieństwo zjedzenia całego opakowania na raz ;)


Ciasteczka na opakowaniu wyglądają obłędnie. Spodziewałam się, że równie dobrze będą smakować.
Na pierwszy ogień poszła biała wersja. 

Sama biała czekolada raczej słaba jakościowo, a ciastko jak ciastko. Całość bardzo słodka i trzeba być wyjątkowo niedosłodzonym, żeby wsunąć dwa ciacha na raz ;) Zaskoczyłam się, że bardzo wyczuwalny był smak kremu, zupełnie inaczej niż w wersji klasycznej.

Z kolei w wersji z mleczną czekoladą czuć przede wszystkim kakaowe, lekko gorzkawe ciastko. Czekolada i krem są słodkie i jakoś to wszystko lepiej się równoważy niż w białej wersji. Ale też idzie się szybko zasłodzić.



 SKŁADY i WARTOŚCI ODŻYWCZE

 Biała czekolada




Mleczna czekolada



Oreo Banadas są dość drogie - opakowanie 246g kosztuje ok. 11 zł. Moim zdaniem nie są warte tej ceny i jako oreożerca raczej nie kupię ich ponownie.

Moim oreowym faworytem pozostaje mała czekolada Milki, a na drugim miejscu jest lodowa wersja Oreo Popcorn. A Wy co najbardziej z Oreo polecacie?

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz