piątek, 10 listopada 2017

Przeczytane w październiku


Niby jesień to idealna pora na długie wieczory z książką, ale ciężko mi było wbić się w regularne czytanie. Książkę "łykałam" w dwa dni, a potem tydzień bez czytania... Mam dla Was jednak cztery pozycje i każdą polecam komu innemu :)





1. Uniwersum Metro 2033: W ruinie. Opowiadania fanowskie.


Seria Metro 2033 to książki o postapokalipsie. Ludzie żyją pod ziemią i te sprawy. Czytałam już kilka książek z tego uniwersum, a "W ruinie" to zbiór krótkich opowiadań. Jedne lepsze, inne gorsze, ale mnie zachwyciły te z akcją w Szczecinie. Ach, ten lokalny patriotyzm. Na początek przygody z Metrem 2033 raczej nie polecam, ale jeśli lubicie klimaty postapo, to bierzcie i czytajcie.

2. Nareszcie mam czas. Tony Crabbe.


Nie wiem czemu, ale na początku myślałam, że to książka o minimalizmie. W sumie to trochę jest, ale tylko w kontekście czasu. Książka idealna dla tych, którzy czują, że są zapracowani, ale efektów tej pracy nie widać. Pozycja podzielona jest na 12 rozdziałów, a po każdym z nich jest bardzo dobre podsumowanie. Po ilości zakładek widać, że znalazłam tam dużo wskazówek dla siebie ;)

3. W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki. Marcin Rotkiewicz.


Genialna książka! Bardzo obszerne opracowanie bardzo popularnych tematów i wszystko poparte aktualnymi i rzetelnymi badaniami. Jako biotechnolog jestem przerażona rozpowszechnianymi kłamstwami nt. GMO i szczepionek oraz tym, że ludzie zamiast naukowców słuchają szarlatanów. Niestety wszystko sprowadza się do pieniędzy. "W królestwie Monszatana", to lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni własne zdrowie i chce być świadomym konsumentem.

4. Jak zostać panią swojego czasu - zarządzanie czasem dla kobiet. Ola Budzyńska.


Jeśli ktoś interesuje się zarządzaniem czasem od dawna, to raczej z teorii nic nowego się nie dowie. Mimo wszystko, książkę warto przeczytać - Ola fajnie pokazuje na swoim przykładzie, jak teoria wygląda w praktyce. W końcu ktoś głośno mówi, że pracująca kobieta może (a nawet powinna!) mieć w głębokim poważaniu czy okna są brudne, a facet nie nakarmiony. I nikomu nic do tego. Dzięki Ola! Podejście niby normalne, a tak niepopularne :(

Mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować i sięgnięcie po którąś książkę. A ja zmykam do czytania, żebym miała Wam o czym pisać w przyszłym miesiącu ;) I nic mi nie polecajcie, bo lista "to read" wystarczy mi na następny rok :D

1 komentarz:

  1. I znowu coś mi wpadło w oko u Ciebie. A mianowicie "Nareszcie mam czas". Podoba mi się ten tytuł i to co napisałaś od siebie.
    zakatekdoroty.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń